Lokatorka z Gdańska, została przez osobę, która nabyła prawa do mieszkania na skutek licytacji komorniczej pozbawiona dachu nad głową. Problem polega na tym, że komornik w postępowaniu wyraźnie zaznaczył, że wstrzymuje się z egzekucją do czasu otrzymania przez lokatorkę lokalu socjalnego, do którego sąd przyznał prawo w wyroku. Komornik potwierdził to w rozmowie telefonicznej z przedstawicielem Pomorskiej Akcji Lokatorskiej, jednak odesłał nas do rzecznika Gdańskiej Izby Komorniczej. Rzecznik Izby podczas rozmowy z działaczem przekazał, że ze względu na to, że to nie komornik przeprowadził takie działanie, to nie zostaną podjęte żadne czynności. Prawo nie daje do nich podstaw, tak samo jednak jak na nielegalne eksmisje. Lokatorka musiałaby złożyć pozew sądowy w sprawie ograniczenia prawa posiadania lokalu. Dopiero po wyroku komornik mógłby podjąć działania. Odesłano nas do policji…
A policja jak zwykle. Funkcjonariusze z komisariatu numer V w Gdańsku, trzykrotnie odmówili podjęcia działań po wezwaniu, za czwartym zagrożono lokatorce ukaraniem za bezpodstawne wezwanie! Zgłoszenie zostało przyjęte dopiero po interwencji biura poselskiego Katarzyny Kotuli, a ostatecznie i tak jest konieczne złożenie zawiadomienia na piśmie. Gdyż włamanie do mieszkania wbrew wyrokowi sądu to za mało do interwencji…
Zgodnie z wersją wynajętych czyścicieli mieszkania oczywiście do żadnej eksmisji nie doszło. Według nich lokatorka mieszkanie „opuściła”, a jej majątek, który został w mieszkaniu „porzuciła”. Aktualnie nie ma ani dachu nad głową, ani dostępu do swojego dobytku, a drzwi do mieszkania pilnują eksmiterzy (zgodnie z wersją właściciela „osoby z nową umową najmu mieszkania”). Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, eksmisje na bruk powinny być zawsze nielegalne, a szczególnie w wypadku, kiedy prawo wyznaczyło drogę postępowania. Mimo to prywatny właściciel zdecydował się taki drastyczny krok.
W niedzielę 25.02 nastąpił rozwój sytuacji. „Rynek zweryfikował”, a sprawa przybrała nieoczekiwany obrót.
Wynegocjowano ugodę, podobnie jak w przypadku jednej z poprzednich nielegalnych eksmisji.
Lokatorka zgodziła się wyprowadzić w zamian za finansową rekompensatę od właściciela na pokrycie najmu nowego mieszkania. Z porozumienia jednak wycofał się sam właściciel. Stwierdził, że nikomu nic nie będzie płacił, bo sam jest poszkodowany. Firmie „windykacyjno-eksmisyjnej” także. W odpowiedzi na takie postawienie sprawy wynajęci „eksmiterzy”, którzy w zawarciu wspomnianego porozumienia pośredniczyli, stwierdzili, że tak to oni współpracować nie będą. Po ożywionej dyskusji z właścicielem oddali lokal lokatorce i koczująca na klatce schodowej kobieta odzyskała „stan posiadania” mieszkania.
Po raz kolejny taka skandaliczna sytuacja ma miejsce w Gdańsku, ponownie musimy podejmować interwencję w miejsce organów państwowych!
Jeżeli potrzebujesz pomocy lub wsparcia, ewentualnie, jeżeli ktoś, kogo znasz, tego potrzebuje, to dzwoń pod numer Pomorskiej Akcji Lokatorskiej – 733 720 738 lub napisz maila na adres kontakt@pal.gda.pl
Liczymy na zainteresowanie medialne sprawą, gdyż takie zdarzenia nie mogą przechodzić bez uwagi społeczeństwa i oczu mediów, którym leży na sercu interes ludzi!
A my jako Pomorska Akcja Lokatorska deklarujemy, że tematu nie odpuścimy. Będziemy wspierać pokrzywdzoną w trakcie sporu z właścicielem oraz w uzyskaniu, należnego jej od ponad 10 lat lokalu od miasta Gdańska!
Komentarze
Nie ma żadnych komentarzy do tego artykułu.
Dodaj komentarz